poniedziałek, 6 stycznia 2014

Najsłynniejsze potrawy świata - zrazy po nelsońsku, przepis.

Co łączy bitwę pod Trafalgarem, zrazy wołowe i piękną Lady Hamilton? To osoba angielskiego admirała Horacego Nelsona na którego cześć nazwano wyśmienite danie.



Było pewne, iż dzień 21 października 1805 roku przejdzie do historii. Nie było tylko wiadome która ze stron będzie świętować, a która poniesie sromotną klęskę. 21 mil morskich od hiszpańskiego Przylądka Trafalgar rozegrała się bitwa morska, ostatnia wielka bitwa żaglowców. 

Szkic do "Bitwy pod Trafalgarem i zwycięztwa Lorda Nelsona przeciwko połączonym siłom floty francuskiej i hiszpańskiej w 1805 r", aut.  William C.F. Stanfield, 1833 r., żródło www


Wyobraź to sobie: z jednej strony - 41 jednostek sojuszu Cesarstwa Francuskiego i Królestwa Hiszpanii, z drugiej - 33 pokłady wypełnione siłami brytyjskiej Royal Navy pod dowództwem admirała Horacego Nelsona (samych okrętów liniowych było 60 - jeden pomieścił 500 - 900 marynarzy). To musiało wyglądać niezwykle! Bitwa rozpoczęła się w okolicach południa, po czterech godzinach wiadome było, iż wygrali ją Anglicy. Straty po stronie sil sprzymierzonych były duże, Anglicy stracili tylko ok. 400 żołnierzy. Niestety, wśród nich był także dowodzący flotą admirał Horacy Nelson, który w trakcie bitwy, nie pomny na prośby podwładnych, odmówił zejścia pod pokład lub założenia płaszcza zasłaniającego dystynkcje i stał się łatwym celem dla snajperów francuskich. Postrzelony w kręgosłup, zmarł po 4 godzinach. Nie zdążył już uczcić tego wielkiego zwycięstwa.
A gdzie w tym wszystkim jedzenie?

 
Otóż admirał Nelson był znanym i cenionym smakoszem. Szczególnie upodobał sobie dania, które na długo zaspokajały głód by mógł, bez przeszkody pod postacią burczącego brzucha, skupić się na opracowywaniu wojennej strategii. Wraz ze swą kochanką, piękną lady Hamilton (żoną brytyjskiego ambasadora w Nepalu), organizowali eleganckie przyjęcia na których serwowano m.in. zrazy z grzybami, po bohaterskiej śmierci Nelsona ochrzczone jego nazwiskiem. To aromatyczne i sycące danie jest dość łatwe do przyrządzenia. 

Potrzebujemy:
1 kg polędwicy wolowej
3 - 4 cebule
10 - 15 dag suszonych borowików (ew. 30 dag pieczarek)
masło
1 szklanka śmietany kremówka lub 18%
sól, pieprz
ew. mąka pszenna

1. Borowiki namaczamy w wodzie (ok. 1,5 szklanki) przez 1 godzinę, a następnie gotujemy (w tej samej wodzie) do miękkości. Jeżeli używasz pieczarek, pokrój je w plasterki i usmaż na maśle.

2. Wołowinę pokrój w plastry (ok. 7 mm grubości), a następnie każdy z plastrów ubij delikatnie pięścią lub tłuczkiem. 

3. Plastry mięsa popieprz z obu stron i usmaż na maśle.

4. Cebulę pokrój na plastry i podsmaż na maśle pozostałym ze smażenia mięsa.

5. Borowiki wyjmij z wody w której się gotowały (wywar się przyda) i pokrój w plasterki.

6. Do rondla z wodą z grzybów (powinno jej zostać ok. 1 szklanki) dodajemy podsmażoną cebulę, mięso i borowiki/ pieczarki. Przykrywamy pokrywką i dusimy na wolnym ogniu do miękkości.

7. Wyjmujemy mięso na gorący półmisek, a do sosu dolewamy śmietanę.
Jeżeli jest rzadki, wystarczy na pewien czas odkryć rondel by woda wyparowała (można też go zagęścić dodając odrobinę mąki).
Jeśli sos jest gęsty, dodajemy wody i przegotowujemy.

Polane sosem mięso podajemy z ziemniakami.



P.S.
potrawę można podawać w specjalnych naczyniach z dwoma uchwytami, zwanych od dania - nelsonkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz