wtorek, 26 listopada 2013

La Scarpetta, Warszawa.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś wejść do nowego na kulinarnej mapie miasta miejsca i poczuć się tak, jak gdyby to miejsce było już Ci znane? tak, że od przestąpienia progu czujesz się tam dobrze? Nam przydarzyło się to kiedy trafiliśmy do serwującego włoskie dania bistro La Scarpetta* (ul. Marszałkowska 68/70 (wejście od ul. Skorupki), Warszawa). Choć byliśmy tam pierwszy raz, spędzony tam czas upłynął w przyjemnej, wręcz przyjacielskiej atmosferze. Wnętrze od razu nas do siebie przytuliło, otwarta kuchnia i możliwość obserwowania jak powstają zamówione potrawy sprawiły, iż poczuliśmy się jak podczas wizyty u znajomych.

Bruschetta contrasti.

Malutki lokal, mieszczący zaledwie trzy blaty z wysokimi barowymi stołkami i jeden stół z krzesłami, dość krótkie menu w którym dominują różnego rodzaju zestawy z pieczywem, dwie osoby które sprzedają i przygotowują jedzenie, to niewiele, ale w przypadku bistro La Scarpetta – to wystarcza.

Fot. ze strony www.facebook.com/lascarpettabar

Dzięki małym wymiarom lokalu, a co za tym idzie niedużej ilości równocześnie przebywających w  nim osób, przemiłe panie w dość krótkim czasie zrealizują dla nas zamówienie. Czy będą to smaczne kanapki, jak np. bruschetta contrasti (23 zł), czyli dwa zapieczone kawałki lekkiego pieczywa z serem gorgonzola i mozarella, plasterkami salami, kawałkami pomidora i liśćmi bazylii czy aromatyczny i soczysty (całkiem pokaźnych rozmiarów) stek z dużą ilością podduszonej cebuli, za każdym razem otrzymamy przed chwilą przygotowane danie.
Stek z cebulą.

Oczywiście nie omieszkaliśmy spróbować przekąski którą tak bardzo lokal się promuje, czyli podawanego na ciepło cienkiego placka z ciasta pszennego z nadzieniem, zwanego we Włoszech piandina. Wybrana przez nas piandina raffinata (16 zł) była smacznym połączeniem delikatnie chrupiącego ciasta, marmolady figowej o drapiącej w gardle słodyczy, ze słoną  wytrawnością sera owczego pecorino.
Ciasto do wyrobu piandiny przygotowywane jest na miejscu, w dużej metalowej dzieży. Podzielone na mniejsze kawałki dojrzewa i czeka do momentu gdy Klient zamówi któryś z paru dostępnych rodzajów przekąski. Wtedy ciasto trafia na stolnicę, a następnie na rozgrzaną płytę na której jest przypiekane.
Piandina raffinatta.

Panacotta.

Popijając herbatę (5 zł) oczekiwaliśmy na zamówione desery panacotta (12 zł). Są one przygotowywane na miejscu, ale z odpowiednim wyprzedzeniem (drugi wymieniony w menu deser - tiramisu, był już niedostępny). Były smaczne, jednak wytrawne dania bardziej przypadły nam do smaku.
W La Scarpetta spróbowaliśmy także tramezzino (6 zł) - trójkątów z pieczywa tostowego z ubogim wypełnieniem na które składał się plasterek sera, grilowana cukinia i mięta. Ta przekąska nie została łaskawie przyjęta przez Klientów i nowym menu lokalu już jej nie spotkamy. Lukę mają wypełnić różnego rodzaju burgery. Dla mnie to dość dziwna zmiana, by w bistro, które chlubi się ciekawymi, włoskimi przekąskami**, pojawiły się burgery, ale poczekamy – zobaczymy. Może będą one tak włoskie, że podczas jedzenia zapomnimy, iż jemy burgera? ;-) Sprawdzimy!

Nowe menu będzie dostępne już od piątku, kiedy to La Scarpetta oficjalnie/ hucznie się otworzy



* la scarpetta (wł) - buciki lub określenie wyrażające uznanie dla zjedzonego posiłku -> Adesso facciamo la scarpetta; danie mi smakuje, więc wycieram pieczywem pozostałości np. sosu 

** podaje za opisem na FB:
La Scarpetta to Concept Food Bar oferujący alternatywną na polskim rynku włoską kuchnię. Stawiamy na autentyczne przepisy prawdziwych Włochów, doskonałe składniki i innowacyjną formę. A wszystko to w miłej atmosferze, na szybko, zdrowo i smacznie.


1 komentarz:

  1. Burgery mają całkiem znośne, ale... burgery po włosku?! Kto to widział ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń