sobota, 7 września 2013

Widelcem po mapie - śniadanie w Mediolanie.

Kiedy myślę o włoskim śniadaniu, pierwsze skojarzenie związane jest z miastami: Rzymem, Florencją, Mediolanem, dopiero po nich pojawiają się malownicze obrazy związane z regionami Piemontem, Lombardią, Toskanią czy Ligurią.


Śniadanie, czyli colazione, zajmuje mało czasu. To kawa: stawiające na nogi espresso lub łagodne, pieniste cappuccino. Do kawy, coś do przegryzienia.

 

Jeśli mieszkańcy włoskich miast, spieszący się do pracy (lub na zakupy), śniadanie zjadają w swoich ulubionych caffè, to poświęcają na nie ok. 10 minut i ogranicza się ono do aromatycznej "małej czarnej" oraz chrupiącego rogalika (cornetto). Jeżeli decydują się na jedzenie w domu, wtedy oprócz kawy i rogalików na stole mogą się znaleźć masło, dżem, ciasteczka.

Pierwsze śniadanie ma obudzić. Drugie śniadanie – dostarczyć energii, stąd w menu znajdziemy wypełnione różnymi nadzieniami rogaliki, ciastka fagotino di zucchini, biscotti (dwukrotnie wypiekane suche ciasteczka), crumiri (ciasteczka maślane), cavalucci (ciastka z bakaliami), florentynki, raciarelli (migdałowe ciasteczka z Toskanii) czy np. amaretti (ciasteczka migdałowe rodem z Wenecji).
 


Prawdziwe dolce vita!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz