piątek, 13 września 2013

Ciastka ryżowe, przepis.

Czuję w brzuchu, że idzie jesień. Wiem, to brzmi śmiesznie, ale nic na to nie poradzę. Kiedy temperatura powietrza spada, czuję ssanie w żołądku. I choć czasy zimowego obrastania tłuszczem są już przeszłością, z naturą nie wygramy - organizm domaga się większych ilości jedzenia, by walczyć z zimnem. I kropka. 


We wrześniu, w ramach wieczornego dostarczania kalorii, zaczynam zwykle od czegoś lżejszego, by, mniej więcej w połowie listopada, wytoczyć gruby kaliber. 
Na początek, zwykle pojawia się aromatyczne kakao, które z czasem zamienia się w czekoladę na gorąco w różnych wariantach. Związane z końcem lata łatwe i lekkie ciasteczka, im bliżej zimy, tym bardziej zaczynają przypominać słodkie bomby kaloryczne. Jesień to pożywne zupy-krem, zima obfituje w gulasze, kasze i mięsiwa. A od nowego roku - wszystko w odwrotnej kolejności...

Jak wspomniałam, na początek coś lżejszego i prostego do zrobienia - ciastka z kleiku ryżowego (próbowałam także zrobić te ciastka z płatków ryżowych, ale nie zdały egzaminu. Drobny kleik ryżowy jest zdecydowanie lepszy).
 

Składniki:
kostka masła
paczka kleiku ryżowego
3 całe jajka
1/2 szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek wiórków kokosowych
+
marmolada, dżem lub konfitura

1. Na stolnicę wysypujemy kleik, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, kokos i wszystko mieszamy. Do składników sypkich dodajemy masło i siekamy je na drobne kawałki.

2. Do sypkiej mieszaniny wbijamy jajka i ugniatamy ciasto (najpierw siekałam wszystko nożem, dopiero później ugniatałam ciasto - kiedy jajka dobrze wymieszały się z produktami sypkimi). Jeśli  ciasto klei się do rąk, dodajemy wiórki kokosowe lub kleik ryżowy.

3. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Z ciasta formujemy niewielkie kulki, wgniatamy dziurkę (najlepiej by była wąska i na głębokość 2/3 wysokości ciastka).

4. Uformowane ciastka z dziurką układamy na papierze do pieczenia i na blasze wsuwamy do piekarnika. Pieczemy ok. 15 minut i wyjmujemy na chwilę by wypełnić dziurki marmoladą. Wypełnione ciastka wstawiamy do piekarnika do kolejne ok. 10 minut.

 

Najlepsze są świeże, ew. na drugi dzień po upieczeniu. Chrupiące, aromatyczne i niestety trochę tłuste, no ale przecież to w ramach przygotowania organizmu do chłodów... ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz