wtorek, 9 lipca 2013

Bar mleczny "Prasowy", Warszawa.

Bar mleczny – to relikt czy miejsce w którym można zjeść tani i dobry posiłek?
Dotychczas bary mleczne kojarzyły mi się z siermiężnym wnętrzem i nieprzyjemnymi zapachami jak ze szkolnej stołówki. W tym zestawie figurują także dobiegające z otwartej kuchni hałasy oraz charakterystyczna obsługa. To skojarzenia bazujące na filmach („Miś”, „Bar mleczny”)) i przelotnych spojrzeniach rzucanych w witryny mijanych barów. Nie mam wspomnień związanych z tego typu miejscami, więc z tym większą ciekawością szłam (razem z W.) do baru mlecznego Prasowy (Warszawa, ul. Marszałkowska 10/16)...



Do powstałego w 1954 roku „Prasowego” łatwo trafić, znajduje się pomiędzy Placem Zbawiciela i Unii Lubelskiej, dobrze widoczny umieszczony nad wejściem neon i duże okna umożliwiające zaglądnięcie do wnętrza sprawę ułatwiają. Biało czarne, nawiązujące do pierwowzoru, wnętrze, stoliki z ceratową kratką, monotonnie kręcące się wentylatory sufitowe, menu składane z plastikowych literek wkładanych w czarne szyny, niskie ceny i brak zapachu jedzenia – tak prezentuje się wnętrze odnowionego baru. W gorące i leniwe sobotnie popołudnie połowa stolików była zajęta. Rozpoczęliśmy od zapoznania się z menu. Tak właśnie je sobie wyobrażałam: dania mączne, mleczne i jajeczne, a do tego trochę warzyw/ owoców i mięsa. Możemy zjeść śniadanie i dwudaniowy obiad. Niskie ceny zachęcają: napoje kosztują 1,5 zł, zupy: 1,5 zł – 5 zł, naleśniki – 6 zł., ryż na słodko to wydatek 5,5 zł, ceny zestawów obiadowych z mięsem wahają się w granicach 8 – 10 zł. Niektóre pozycje były już skreślone – to dania, które „wyszły” ;-)
Spis potraw.
Przy kasie zamawiamy klasykę – pierogi (6,5 zł) ruskie oraz pierogi z mięsem, do tego kompot (1,5 zł), po zapłaceniu otrzymujemy pokwitowanie, które należy okazać w okienku kuchennym. Dostajemy kompot. Pozostaje czekanie, aż pracownik kuchni nas wywoła (na pierogi i naleśniki należy poczekać 10 – 15 minut).


Kompot smakuje jak woda po gotowanych truskawkach i rabarbarze. Owoców w nim nie uświadczysz, został tylko posmak i blado różowy kolor. Z prawdziwym kompotem ma niewiele wspólnego. Zastanawiamy się jakie będą pierogi. Obserwujemy salę i klientów. Przeważają młodsze roczniki pomiędzy którymi, jak rodzynki, wyróżniają się seniorzy. Dopada nas błogość.
Co chwilę z kuchni dobiegła donośny głos: „naleśniki z serem”, ryż z truskawkami”, „pierogi ruskie” i wtedy, za każdym razem, jedna z osób czekających na swoją porcję podnosi głowę i niepewnie rozgląda się po sali sprawdzając czy może odebrać porcję czy ktoś był szybszy (kolejność zamawiania nie obowiązuje). Do baru wchodzi małżeństwo 50+, zamawiają dania, które z kuchni odbiera mąż. Jeszcze nie zdążył dojść do małżonki, kiedy zawraca i w szybkim tempie ustawia się przy okienku. Następuje cicha wymiana zdań, która dość szybko przeradza się w scenę jak z filmu Barei. „Proszę zawołać kierownika!” krzyczy mąż. Kiedy kierownik się pojawia, mąż wymownie gestykulując głośno, tak by wszyscy usłyszeli, skarży się na brak mięsa w mięsnym daniu które zamówił. Do dyskusji dołącza starsza pani, która dotychczas przyglądała się całej sytuacji. Scena coraz bardziej przypominała film. Nie wiem jak zakończyła się wymiana zdań, w każdym razie mąż wrócił do żony z nowym daniem. Z monotonii oczekiwania na jedzenie wyrywa nas głośne „Pierogi ruskie, pierogi z mięsem!” – wreszcie trafiają na nasz stół. 
Pierogi ruskie.
W obu przypadkach to 6 pełnych nadzienia sztuk oblanych roztopionym smalcem i z odrobiną skwarek. Porcja – dla nas w sam raz by nasycić głód. Nadzienie ruskie: pieprzne, z wyczuwalnymi kawałkami smażonej cebuli, nadzienie mięsne: delikatne i co najważniejsze dość lekkie (bez tłustych dodatków które często znajdują się w gotowych pierogach). Szkoda, że pierogi były wykończone roztopionym smalcem – okrasa z podsmażonej cebuli i chrupiących skwarek + ew. kwaśna śmietana sytuowała by dania w kategorii „prawie jak w domu”. 


Pierogi z mięsem.

„Prasowy” to dobre rozwiązanie gdy szukamy taniego i dobrego posiłku. Jeśli nie zależy nam na wyszukanej atmosferze i dopieszczonych daniach. Na pierogi z pewnością jeszcze się tam wybierzemy –  mam nadzieję, że będzie je można zamówić także w wersji z kwaśną śmietaną i skwarkami z boczku.

Wejście do baru mlecznego prasowy.

P.S.
Dzięki otwartej kuchni możemy podglądnąć przygotowanie dań, na mnie dobre wrażenie zrobiła kucharka, która w ekspresowym tempie lepiła pierogi.
W „Prasowym” możemy usiąść przy małych stolikach w dużej frontowej sali lub w drugiej sali, mieszczącej się na tyłach baru – tam znajduje się duży stół, przy którym można zasiąść w większym gronie.

8 komentarzy:

  1. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję smacznego bloga!

    Chciałabym zaprosić Ciebie na stronę znajdzprzepisy.pl oraz do dodania swojego bloga na listę TOP BLOGI, gdzie dołączyło już ponad 1300 blogerów! Nasze strony są już dostępne w 37 krajach i jesteśmy drugą co do wielkości wyszukiwarką przepisów kulinarnych na świecie!

    Byłoby mi bardzo miło, jakby i Twoje przepisy znalazły się u nas i tym samym trafiły do jeszcze większego grona odbiorców :)
    Aby znaleźć się na liście Top Blogi wystarczy tylko zarejestrować swój blog tutaj: http://www.znajdzprzepisy.pl/dodaj-blog

    Życzę miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę kiedyś odwiedzić to miejsce :) Zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ogólnie zaciekawiły bary mleczne. Może uda mi się znaleźć taki, który w prawie niezmienionym stanie przetrwał przez wiele lat ;-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. W takim klimacie ostał się jeszcze Bar Mleczny Wilanowski, przy Chełmskiej. Tam w kompocie zawsze można znaleźć kilka owoców :)

      Usuń
  3. Nuck Thompson10 lipca 2013 14:02

    klimat godny uwagi, takie miejsca mają swoją magię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bar Prasowy nie ma nic wspólnego z barem mlecznym i bardzo mnie rozczarował. Powiem szczerze lepiej gotowałam na studiach, dania bez smaku i słabej jakości, osoby na kuchni powinny się najpierw dokształcić zanim zaczną gotować. Jeśli ktoś szuka autentycznej polskiej kuchni w barze mlecznym polecam Bar Mleczny Bambino / Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bar Mleczny Bambino na ulicy Kruczej?
      Już parę razy się tam wybieraliśmy, ale nie dotarliśmy ;-) Teraz mamy kolejny impuls by dotrzeć na miejsce i spróbować oferowanych tam dań. Dziękuję :-)

      Usuń