piątek, 24 maja 2013

Smażone batony czekoladowe.


Są słodkie, kaloryczne, dobre i niezdrowe – to dotyczy wersji podstawowej. W wersji na którą się skusiłam są jeszcze bardziej kaloryczne i niezdrowe.
Smażone batoniki – to przysmak, którego musiałam spróbować. Czy było warto?

Smażony Mars.


Jeśli wierzyć informacjom znalezionym w internecie oraz ustnym przekazom znajomych, smażone batony to wymysł Szkotów. Pierwsze wzmianki o takiej przekąsce pojawiły się w połowie lat 90-tych, kiedy to właściciel Carron Fish Bar w Stonehaven postanowił wzbogacić menu lokalu specjalizującego się w „fish & chips” o smażone batoniki Mars. Pomysł spodobał się mieszkańcom Stonehaven, a smażone batony rozpoczęły szkocką ekspansję.
Firma Mars, która jest producentem batonów, dystansuje się od takiego ich wykorzystania, gdyż smażenie batonów jest sprzeczne z zaangażowaniem firmy w promowanie zdrowego, aktywnego stylu życia*. Swoją drogą, nie przypuszczałam, że reklamując wysokokaloryczne przekąski zawierające w sobie wiele niezdrowych składników, można promować zdrowy styl życia, natomiast zgodzę się ze stwierdzeniem, że smażone batony bardziej szkodzą zdrowiu niż te, wyjęte wprost z opakowania. 

 


Nie zważając na szkodliwość przekąski, postanowiłam jej spróbować i jakby tego było mało -  zaprosić parę osób do wspólnej degustacji, pójść o krok dalej i usmażyć różne batony tego producenta: Mars, Snickers, Milky-Way i Bounty, a także pianki marshmallow.
Wszystkie produkty wrzuciłam do naczynia z ciastem, a następnie umieściłam w garnku z gorącym olejem (najlepiej wkładać słodycze na łyżce cedzakowej, dzięki temu zminimalizujemy ryzyko oparzenia się pryskającym olejem). Po ok. 2-3 minutach smażenia z jednej strony, słodycze trzeba obrócić na drugą stronę i po kolejnych ok. 2-3 minutach wyjąć na papierowy ręcznik by spłynął z nich nadmiar tłuszczu.

Idealnie usmażony baton ma chrupiącą skórkę pod którą ukryta jest półpłynna słodka zawartość. Batoniki należy jeść ciepłe/ roztopione, same lub z lodami.

Smażona pianka marshmallow.

Czy było warto? 

NIE - z kulinarnego punktu widzenia. Smak czekolady i dodatków umieszczonych w batonach zmieszał się ze smakiem rozgrzanego oleju. Przyjemna była półpłynna konsystencja batonów i pianki, ale ten sam efekt możemy osiągnąć bez smażenia w głębokim tłuszczu.

TAK - wiemy już jak to smakuje.

Jeśli miałabym wybierać który z batonów najbardziej się sprawdził w gorącej kąpieli, to na pierwszym miejscu stawiam marsa. Milky-way ma delikatny smak, który zginął w smażeniu, snickersowe orzechy przeszkadzały w gładkiej konsumpcji.

Ciasto w którym utopiłam batony to mieszanka przypominająca ciasto naleśnikowe, składająca się z mleka, mąki pszennej, odrobiny mąki kukurydzianej z dodatkiem wiórków kokosowych. Całość miała konsystencję gęstej śmietany.

Smażony Mars.






Żródła:

http://www.carronfishbar.webecomservices.co.uk/

http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/scotland/4103415.stm

http://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-north-east-orkney-shetland-19487149

2 komentarze:

  1. Nigdy o tym nie słyszałam... Ale tak szczerze szkoda by mi było batona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. interesujące.. :) i nie ukrywam, że chętnie spróbowałabym tj. chciałabym poznać smak. Zapisuję w pamięci i kiedyś a pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń