poniedziałek, 27 maja 2013

Burger Kitchen, Warszawa.

Z różnych stron docierały do mnie informacje o planowanym otwarciu nowego miejsca z burgerami. Przyznaję, że jak na tak niewielką skalę przedsięwzięcia, w końcu to tylko miejsce z burgerami, działania promocyjne były przygotowane z rozmachem. Udzieliła mi się atmosfera oczekiwania na otwarcie i byłam gotowa by w sobotni poranek szturmować nowy lokal. Ambitny plan pokrzyżowała pogoda. Niska temperatura powietrza i padający deszcz skutecznie zniechęciły mnie do wyjścia z domu, jednak niezaspokojona ciekawość przywiodła mnie do Burger Kitchen w drugi dzień działalności lokalu (w niedzielę, 26 maja). Miałam pewne oczekiwania, czy zostały one spełnione?



W czteroosobowym gronie wybraliśmy się na ul. Widok 8 (Warszawa). Kapryśna aura wzmogła nasze apetyty i kiedy tylko naszym oczom ukazał się napis Burger Kitchen, ślinianki rozpoczęły intensywną pracę. Jako, że do tej pory próbowaliśmy burgerów z różnych źródeł, mamy pewną skalę porównawczą. Każdy z nas ma inne preferencje smakowe, więc tym ciekawsze było wspólne testowanie kanapek i ocenianie lokalu. Po przestąpieniu jego progu przywitała nas uśmiechnięta pani manager, która odprowadziła nas do stolika i "przekazała" w ręce równie uśmiechniętej i miłej kelnerki, ta z kolei pozostawiwszy karty dań oddaliła się dając nam czas na zapoznanie się z nimi.



Kiedy wróciła, mieliśmy już sprecyzowane zamówienie:
burgery: BBQ Bacon (średnio i mocno wysmażony, 24 zł), chicken (24 zł), veggie (22 zł),
frytki z rozmarynem (6 zł),
frytki cukiniowe (8 zł),
napoje (lemoniada - 12 zł, sok - 9 zł).



Podane w pierwszej kolejności napoje pozwoliły na rozglądnięcie się po urządzonej prosto przestrzeni. Otwarta kuchnia pozwala na obserwowanie jak powstają zamówione dania. Najbliżsi orzekli – jest ok., a ja? Spodziewałam się wnętrza rodem z amerykańskiego baru i śladów międzynarodowych inspiracji o których na stronie restauracji napisał właściciel – Tomasz Wożniak, tego nie znalazłam, ale ten brak nie wpłynął na doznania smakowe w Burger Kitchen. Zamówione burgery były smaczne. Nie rzucały na kolana, ale z przyjemnością na nie wrócimy. Kanapki bazują na słodkiej bułce typu brioche – na szczęście pieczywo nie stanowi ½ objętości burgera. Jest odpowiednio miękkie i smaczne. To, co najważniejsze w tego typu jedzeniu, czyli znajdujące się pomiędzy kawałkami pieczywa wypełnienie, nam smakowało.




W każdym burgerze znajdują się bułka brioche, pomidory i sałata, każdy z nich był serwowany z kawałkiem ogórka. Mięso w BBQ bacon było, w zależności od zamówienia, mniej lub bardziej wypieczone, Za każdym razem aromatyczne i smaczne. Kawałki bekonu (tam był bekon?) i sera były niewielkie, sos BBQ lekko wyczuwalny i to były jedyne zarzuty wobec tych kanapek. Veggie z pieczarką Portobello, cukinią, serem kozim i miętą było przeciętne, głównie za sprawą braku dominującego smaku. Grzyb i cukinia były bardzo delikatne. Z kolei ser kozi i mięta były w zbyt małej ilości by się wyróżnić. Chicken burger w którym do podstawowego składu dołączony jest grillowany kurczak, mozarella, suszone pomidory i pesto, jest smaczny i soczysty, ale smaku pesto i suszonych pomidorów w nim nie było.


BBQ bacon burger

Chicken burger

Veggie burger
Za 5 zł każdy z burgerów może być wzbogacony o jeden ze składników: smażone jajko, awokado, bekon lub pieczona paprykę. Jeśli jesteś fanem chilli, możesz także zamówić kanapki w wersji pikantnej. Dla lubiących podwójne wielkości Burger Kitchen ma w ofercie podwójnego burgera za dopłata 9 zł. W wersji podstawowej mięso jest średnio wysmażone, jeżeli wysmażenie ma być mniejsze/ większe trzeba to zgłosić obsłudze.


Frytki cukiniowe
Frytki z rozmarynem i cukiniowe były dobre. Zastrzeżenie mamy do wielkości porcji. Za cenę 6 i 8 zł spodziewaliśmy się więcej niż garstki zwykłych frytek i 7 kawałeczków cukinii w cieście. Soków nie oceniamy; lemoniada była bardzo słodka, ale nie mieliśmy problemu z dodatkową porcją limonek by ją zakwasić - zostały bardzo szybko doniesione przez obsługę. Obsłudze Burger Kitchen należą się brawa. Pomimo, iż byliśmy w drugim dniu działalności restauracji, pracownicy sprawiali wrażenie dobrze zgranej ekipy, która w dodatku jest uprzejma i uśmiechnięta. Zastanawiałam się nad muzyką, która towarzyszyła posiłkowi. Była na tyle neutralna, że nie jestem w stanie określić jakie dźwięki docierały z głośników. Trochę mi tego brakuje, bo lubię gdy miejsca kojarzę nie tylko ze smakami, ale i dźwiękami.


Frytki z rozmarynem
Nie spróbowaliśmy polecanych shake'ów i deserów. By ich spróbować, a także skosztować śniadania w wykonaniu Burger Kitchen, wybierzemy się tam ponownie. I choć obyło się bez "ochów" i "achów", pierwsza wizyta należy do udanych.  Mam nadzieję, że kolejne wrażenia także będą pozytywne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz