środa, 19 grudnia 2012

Tamka 43, Warszawa - foie gras, trufle i...?

Za tymi smakami stoi długa i ciekawa historia, wiele opowieści, duże pieniądze i kulinarna sława. Dzięki nim znów zdarzyło się tak, że po spróbowaniu pierwszego kęsa uniosłam się nad ziemię. Aksamitna, gładka konsystencja przystawki, niezwykły smak, do tego ciekawie zestawione dodatki - to w jednym przypadku. Drugi przypadek, dla odmiany, był intensywny i kremowy. Danie nie prezentowało się tak elegancko jak przystawka, ale za to jego smak na długo pozostał w pamięci.
Foie gras i trufle. Spróbowaliśmy ich w restauracji Tamka43.

Topinambur z żółtkiem, puree ziemniaczanym i truflą.

Po raz trzeci i czwarty w progi tej restauracji przywiodła nas Ważna Okazja. Atmosfera była już niemalże świąteczna, potrawy – jesienno-zimowe. I tym razem spróbowaliśmy nowych dla nas dań, a ja ponownie skusiłam się na menu degustacyjne i zauważyłam zmianę ceny tych zestawów. Podczas naszej pierwszej wizyty w restauracji, a było to w lipcu, menu degustacyjne składające się z sześciu dań kosztowało 300 złotych, teraz sześciodaniowy zestaw to wydatek 220 złotych. Nowością jest możliwość zamówienia kombinacji dań i wyselekcjonowanych win, jednak w takiej sytuacji musimy się liczyć z wydatkiem 440 zł przy sześciodaniowym menu lub 480 przy degustacji siedmiu dań.
Sandacz z brokułami i orzechem laskowym.
Na jesienno-zimową degustację (trzecią w tym lokalu) złożyły się mini porcje poniższych dań (menu degustacyjne, 7 dań - 250 zł.): 
topinambur z żółtkiem, puree ziemniaczanym i truflą,
dorsz z puree pietruszkowym i żurawiną i sosem foie gras,
sandacz z brokułami i orzechem laskowym,
łopatka cielęca sous vide,
parfait z passiflory z jogurtem naturalnym,
antrykot z marchewką i puree, 
krem czekoladowy z galaretką z czarnej porzeczki i lodami waniliowymi,
dodatkowo W. skusił się na risotto z truflą (49 zł) i jagnięcinę - 109 zł oraz fondant czekoladowy - 39 zł.

Dorsz z puree pietruszkowym i żurawiną i sosem foie gras.

Do picia zamówiliśmy herbatę (12 zł - dzbanuszek) i wino (40 zł – kieliszek Chablis Christian Morou). Podczas czwartej wizyty nasz posiłek stanowiły przystawki: dzika troć bałtycką sous vide z jarmużem i berberysem (49 zł), balotyna** z foie gras i pigwą (65 zł) oraz dania główne: risotto z czarną truflą* (58 zł) i sandacz z brokułami i orzechami (79 zł).


Parfait z passiflory z jogurtem naturalnym.

Wszystkie potrawy których próbowaliśmy były smaczne. Topinambur z żółtkiem, puree ziemniaczanym i wiórkami trufli bardzo ucieszył najpierw moje oczy (piękne zestawienie kolorystyczne), następnie nos (zapach przypieczonego topinambura z solą morską przez który delikatnie przebijał się aromat trufli), by ostatecznie poruszyć kubki smakowe.


Antrykot z marchewką i pure.

Kiedy na stole pojawiło się risotto z truflą, nie omieszkałam zjeść co nieco z porcji W., pocieszając go, że przecież czeka go jeszcze jagnięcina (rozpływała się w ustach). Risotto wręcz opętało mój zmysł węchu i smaku. Dlatego nie mogłam odmówić sobie przyjemności zamówienia całej porcji tylko dla siebie podczas kolejnego posiłku w Tamce43. Wtedy też spróbowałam balontyny z foie gras... Potem nic już nie było takie samo... ;-) Foie gras było przepyszne! Delikatna konsystencja, której można by się spodziewać po najdelikatniejszym musie, a nie po daniu z wątróbki, i wspaniały smak, którego nawet nie spróbuję opisać, bo nie byłabym w stanie go oddać słowami. Co prawda nadal jestem przeciwniczką tuczenia gęsi specjalnie dla uzyskania tłustych wątróbek, jednak teraz, kiedy już wiem „jak to smakuje”, jestem w stanie zrozumieć osoby, które dla tego dania tracą głowę.

Balotyna z foie gras i pigwą.
Kiedy przede mną pojawiło się risotto z czarną truflą nieco wróciłam na ziemię, by zjeść to tak wyczekane danie (pomiędzy jedna i drugą bytnością w restauracji upłynęło nieco czasu i zdążyłam zatęsknić za smakiem trufli). Po nieziemskim foie gras, smak grzybów był tak intensywny, że wystarczyła 1/3 porcji by się nim nasycić.


Tak właściwie, to dwa ostatnie pobyty w restauracji Tamka43 zostały zdominowane przez foie gras i risotto z truflą. Przy intensywności doznań towarzyszących ich konsumpcji zbladły walory pozostałych dań i dla takich wrażeń kulinarnych zapewne jeszcze nie raz przejdziemy próg restauracji.


* "risotto z czarną truflą" było o 11 złotych droższe niż to opisane jako "risotto z truflą". 

** Obsługa wyjaśniła mi, iż balotyna to nazwa cylindrycznej formy w którą przyjmuje foie gras. 
Dotychczas balotyna była mi znana jako wypełniony farszem np. kurczak, indyk, itd. Balotyna powstanie gdy usuniemy kości pozostawiając mięso i skórę, tak by miała nadal kształt zwierzęcia, z którego pochodzi. W miejsce usuniętych kości nakłada się farsz, a następnie całość zapieka się lub gotuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz