niedziela, 14 października 2012

(zaczarowane) Niebieskie Migdały, Łódź.

Na początku był zapach. W drugiej kolejności - obraz. Potem już tylko delikatna słodycz tortu... 


Do Niebieskich Migdałów (Łódź, ul. Piotrkowska 200, w bramie) przywiodła mnie ciekawość. Z zaniedbanej bramy na ulicy Piotrkowskiej 200, nieśmiało wystawał potykacz reklamowy z lapidarnym "Niebieskie Migdały. Herbaciarnia". Żadnych fajerwerków słownych i haseł reklamowych: najlepsza herbaciarnia!, tylko u nas!, niezapomniany klimat!, itp. Przez szarą bramę weszłam na przykryte opadłymi liśćmi podwórko, na którym królowały jesienne, przygaszone kolory. Mikroskopijny ogródek letni nie wyglądał zachęcająco. Przekroczyłam próg umiejcowionego w sutenerze lokalu i znalazłam się w zupełnie innym świecie. Po trochu kiczowatym i uroczo romantycznym. We wnętrzu, które wygląda jak skrzyżowanie, urządzonego w angielskim stylu, domku dla lalek, scenografii filmu kostiumowego i mieszkania babci. Różne wiekowe meble, dużo kwiatów (zarówno sztucznych jak i prawdziwych - w wazonach, na rycinach, obrusach, itd.), duża ilość bibelotów i mało miejsca (niski sufit potęgował to wrażenie i może właśnie stąd moje skojarzenie z domkiem dla lalek (i Alicją w Krainie Czarów)).

Po wejściu do herbaciarni w nos uderzył mnie słodki kwiatowy zapach. Na początku nieco zbyt intensywny, ale po chwili przyzwyczaiłam się do niego. W kanciapie na przeciwko drzwi siedzi, obsługująca gości, zaczytana kobieta w średnim wieku (bardziej gospodyni niż sprzedawca lub kelnerka). Kiedy wchodzę, wita mnie, pozwala zająć miejsce przy stoliku i po chwili przynosi, stylizowaną na starą, kartę menu. 


Jak na herbaciarnię przystało, do wyboru mamy różne rodzaje herbat. W zestawach z ciastkami, konfiturami lub bez dodatków. Poza kruchymi ciasteczkami w ofercie są także domowe ciasta, o które należy pytać, gdyż nie są opisane w karcie, a ich dostępność i rodzaje zmieniają się w zależności od dnia. Podczas mojej wizyty w Niebieskich Migdałach dostępne były: torcik toffi, ciasto cynamonowe, z jabłkami, z wiśniami i jeszcze jedno, którego nie zapamiętałam. Wybrałam torcik toffi (12 zł) i herbatę wiśniową z konfiturą i ciasteczkami (13 zł). 


Torcik okazał się strzałem w dziesiątkę! Puszysty biszkopt przekładany masą toffi i delikatnie słodkim, lekkim kremem był obsypany mieszanką utartej czekolady deserowej i mlecznej był pyszny. Podane do herbaty kruche ciasteczka były zwyczajne, tzn. takie, jakie możemy kupić w sklepach (szkoda, że nie domowego wyrobu). Smaczna herbata zaparzona była w dzbanuszku (schowanym w podtrzymującym temperaturę "kapturku"), serwowane do niej konfitury (smakowały jak domowe) mieściły się w metalowym pojemniku na wysokiej nóżce. Poza konfiturami, wszystko podane było na jednolitej zastawie, oczywiście w romantyczne kwiaty. Sącząca się z głośników muzyka dopełniała całości. Było przytulnie i smacznie. 


Urzekła mnie konsekwencja z jaką zaaranżowano herbaciarnię. Tapety, meble, nakrycia stołów, bibeloty - wszystko utrzymane w jednej konwencji (nie oceniam jakości wykonania i wykończenia). Nie każdemu taki styl musi odpowiadać, ale Niebieskie Migdały są bardzo spójne i pomimo iż nie jestem fanką tak urządzonych wnętrz, to miejsce bardzo mi się spodobało. Pani pracująca w herbaciarni była uprzejma, torcik - bardzo dobry. Całość - na piątkę.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Z chęcią przeniosłabym się tam teraz, kiedy za oknem króluje chłód i jesienna szaruga.

      Usuń