sobota, 27 października 2012

Festiwal herbaty. T-bar, Warszawa

Całkiem niedawno zastanawiałam się nad ilością wypijanej przeze mnie herbaty i okazało się, że chyba wypijam jej dość dużo. Królująca w czasach mojego dzieciństwa czarna herbata, już dawno została wyparta przez inne rodzaje. Zamiast wypijanej niegdyś, posłodzonej herbaty Yunan, Assam, itp. , wypijanej czasami z mlekiem, od czasu do czasu z cytryną, syropem owocowym lub miodem, wybieram owocową, czerwoną, zieloną i białą (w różnych wersjach), czasami czarną bez cukru. Lubię poznawać nowe smaki i dlatego z przyjemnością wybrałam się na Festiwal Herbaty, który odbywał się równolegle w dwóch miejscach: herbaciarni T-bar i lokalu Pies czy suka.


Główną atrakcją była prezentacja i degustacja herbaty sezonowej Uva Seasonal Flush wraz z warsztatami prowadzonymi przez kiperów herbaty - Merrilla i Dilhana Fernando, mnie skusił także udział Piotra Adamczewskiego i anonsowana opowieść „Herbaciana etykieta wczoraj i dziś, czyli o zachowaniu się przy stole”.

Ciekawa była krótka historia powstawania herbaty sezonowej, niestety nie wszyscy uczestnicy spotkania mogli się nią cieszyć (w spotkaniu brały udział także starsze osoby, które niekoniecznie muszą władać językiem angielskim).

Aby herbata mogła szczycić się mianem sezonowej, musi być spełnione parę warunków: listki mogą być zebrane tylko na przełomie lutego i marca lub sierpnia i września. Plantacja herbaty przez dwa miesiące znajduje się pod obserwacją specjalistów, przez dwa tygodnie temperatura w nocy nie może być wyższa od ściśle określonej wartości, odpowiednia wilgotność powietrza, suchy wiatr, popołudniowy deszcz oraz jakość sadzonek także mają duże znaczenie. Jeśli te warunki zostaną spełnione, a następnie listki będą ręcznie zebrane bez uszkadzania ich, nie dojdzie do fermentacji – wtedy herbata zyskuje miano „seasonal flush”.  Jak to zwykle była przy pięknych opowieściach związanych z produktami do sprzedaży, zastanawiałam się ile w tej historii jest prawdy, a ile to marketingowy chwyt, ale dopóki nie wybiorę się na Sri Lankę by podglądnąć takie zbiory, dopóty będę twierdzić, że część tej historii to marketing.

W opowiadaniu Piotra Adamczewskiego, dużą część zajęły wspomnienia z podróży na plantację herbaty, sama herbaciana etykieta była zmarginalizowana. Usłyszeliśmy także, oczywiste dla każdego miłośnika kawy czy herbaty, informacje o tym, że herbatę/ kawę należy zalewać tylko świeżo przegotowaną wodą (najlepiej miękką lub mineralną niegazowaną), liście czarnej herbaty zalewamy tylko raz, 3-krotne zalewanie liści jest wskazane w przypadku herbaty zielonej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz