niedziela, 30 września 2012

Żywiciel, Warszawa.

Do Żywiciela (Plac Inwalidów 10, Warszawa) przywiodły mnie zasłyszane opinie, że to przyjazne miejsce z niezłym jedzeniem. Postanowiłam to zweryfikować i do stolika zasiadłam w godzinach wczesnego obiadu.




Wnętrze dość standardowe: ciepłe kolory, drewno i proste umeblowanie. Cześć stolików była zajęta, reszta systematycznie się zapełniała. Trzy osoby do obsługi gości w godzinach obiadowych to zdecydowanie za mało. Choć kelnerki niemalże biegały, na zamówienie trzeba było nieco poczekać.

Zamówiłam bliny gryczane z łososiem i kwaśną śmietaną (21 zł). Były dobre, choć smakowały raczej jak pszenne, a nie gryczane. Dwa plasterki łososia do czterech placuszków to dość dziwna proporcja. Zjadłam więc tylko parzyste zestawy i zamówiłam ciasto. W karcie ciasta nie są wyszczególnione. O ofercie i cenach dowiemy się od obsługi. Wybrałam tartę z białej czekolady z malinami (11 zł). Ciasto było niedopieczone, masy było niewiele, a białej czekolady nie czułam w ogóle. 



Miejsce opisane jako restauracja, bardziej przypomina połączenie klubu, lepszej stołówki i pubu. Można zaszyć się w kącie daleko od wejścia, siąść przy stoliku w ogródku letnim lub wybrać stolik na trasie przelotowej kursujących w obie strony kelnerek. Jest przyjemnie i nieformalnie. To miejsce raczej na szybki posiłek w przerwie pracy niż na typowy restauracyjny obiad.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz