niedziela, 16 września 2012

Dokąd zaprowadziła mnie kulinarna ciekawość, czyli Tamka 43 po raz drugi.

Kolejny raz Tamka 43. Tym razem idziemy tam w konkretnym celu; ja - na dziką pierś kaczą i fondant czekoladowy, M. - również na dziką pierś kaczą oraz deser czekoladowy z malinami i lodami miętowymi.

łosoś sous vide tamka 43 ryba
Kiedy przyszłyśmy na miejsce, w lokalu zajęty był jeden stolik. Wybrałyśmy miejsce, kelner z namaszczeniem podał karty dań...
To namaszczenie towarzyszyło mu przez cały czas naszej bytności w restauracji. Rozumiem to, że elegancka restauracja zobowiązuje obslugę do określonego zachowania, ale podczas pierwszej mojej wizyty, obsługująca nas kelnerka potrafiła zachować się według prawideł obowiązujących w Tamce43 i do tego była bardzo otwarta na gości (dzięki niej czuliśmy się tam dobrze). Wtedy obyło się bez wielkiego nadęcia, które obserwowałyśmy dziś. Jedzenie, nawet to przygotowane i podane w nowatorski sposób, ma nam sprawiać przyjemność. A ta niknie wprost proporcjonalnie do zadartego nosa obsługujących nas osób.

Wracając do menu, M. na przystawkę wybrała łososia sous vide z marynowanym ogórkiem, wasabi i herbatą matcha (42 zł.). Ja skusiłam się na grasicę cielęcą podaną z emulsją ziołową, rzodkiewką i chlebem żytnim (45 zł.). Do tego lekkie białe wino.

Zamawiając grasicę miałam pewne wątpliwości czy to aby na pewno jest dobry pomysł, ale... ciekawość jej smaku i konsystencji zwyciężyła. Muszę przyznać, że sama nazwa "grasica" zdecydowanie bardziej kojarzy mi się z klimatem otaczającym Hannibala Lectera i jego występki, niż z dobrym jedzeniem. Swoją drogą, używana jeszcze na początku XX wieku nazwa "mleczko cielęce" jest nieco zgrabniejsza, a staropolska nazwa tego gruczołu - animelka, brzmi jakoś tak przyjaźniej (od włoskiego animella - siedziba duszy (anime)).

Jeśli chodzi o sam smak, to trudno mi go określić, był bardzo delikatny. Lekko przypominał smak podrobów. Konsystencja - równie delikatna. M. określiła ją jako "konsystencja wyrabiająca poczucie winy"... Nic dodać, nic ująć. Ciekawość zwyciężyła i jestem teraz bogatsza o nowy smak i nowe doświadczenie kulinarne, nie wiem tylko czy chciałabym je powtórzyć.



Łosoś był lekko słony, maślany. Po prostu dobry.

  

Daniem głównym, zarówno dla mnie jak i M., była dzika pierś kacza z sosem Foie Gras i warzywami (89 zł.) - jak napisano w menu - ulubione danie Fryderyka Chopina. Mięso było aromatyczne i kruche. Dla odmiany - marchewka była "al dente".

 fryderyk chopin kaczka obiad tamka 43


Na deser wybrałam fondant czekoladowy z lodami jagodowymi, M. chciała zamówić wybrany wcześniej deser z czekolady, malin i lodów miętowych, ale okazało się, że menu na stronie internetowej różniło się nieco od tego dostępnego w restauracji. Ostateczne zamówiłyśmy dwa razy ten sam deser. Fondant był bardzo dobry. Aksamitny w smaku, mocno czekoladowy, niezbyt słodki. Minusem była jego forma, a raczej brak. Zamiast babeczki wypełnionej płynną i ciepłą czekoladową masą, otrzymałyśmy rozpływający się po talerzu smakołyk.


fondant czekoladowy tamka 43 deser czekolada

Smak deseru towarzyszył nam jeszcze jakiś czas po jego konsumpcji. Do Tamki43 jeszcze wrócimy. Spróbować innych deserów, by kolejny raz zjeść fondant czekoladowy i poszerzyć kulinarny horyzont o nowe smaki.

5 komentarzy:

  1. zjeść grasicę czy nie zjeść? - oto jest pytanie...
    Lola - co polecisz? które rozwiązanie?

    OdpowiedzUsuń
  2. dziś w nocy śnił mi się ta grasica znana z szokujących opowieści. nie wiem tylko dlaczego owa grasica była częścią paralotni... nie pytajcie skąd mam takie sny i co mógłby powiedzieć o tym Freud ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Anonimowy - polecam poszerzyć kulinarny horyzont i spróbować grasicę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. 09.12.2014r. Dzień w którym jadłem najgorsze danie w życiu. A raczej sprobowalem bo reszta wyladowała w koszu i nigdy już nie spróbuje Grasicy. Na samą myśl mam odruch wymiotny. Musiałem to gdzieś napisać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wpis :-)
      Warto poszerzać horyzont, także kulinarny i oceniać dopiero po spróbowaniu potrawy czy nam smakuje, czy też nie (tak jak oceniamy książkę po jej treści, a nie po okładce).
      Pozdrawiam.

      Usuń