niedziela, 2 września 2012

Lokal Bistro i Pan Ziółko, czyli burgery i trawka

Drugi dzień weekendu częściowo spędziliśmy na trawnikach przed Zamkiem Ujazdowskim. Przyjechaliśmy tu specjalnie po "zieleninę" od Pana Ziólko i burgery spod szyldu Lokal Bistro.

lokal bistro burgery

Najpierw parę słów o burgerach. O tych z Lokalu Bistro słyszałam sporo pozytywnych opinii. O ich ciekawym smaku, wielkości, pieczywie, sosach, dodawanej zieleninie, ... i jeszcze paru innych cechach. Ponieważ do samego Lokalu jeszcze nie dotarliśmy (Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 64), Lokal przyjechał do nas ;-) oczywiście nie dosłownie. W dzisiejszym odcinku Zielonego Jazdowa gościł "kucharz Aleksander", czyli Pan Aleksander Baron - szef kuchni zarówno Lokalu Bistro jak i klubu/restauracji Solec 44, który opowiadał o mięsie (na co zwrócić uwagę przy kupowaniu, jak przyprawiać i jak podawać) i je przyrządzał.

Zielony_Jazdów_burgery_Lokal_Bistro

Nieopodal pokazu kulinarnego usytuowana była budka w której można było kupić serwowane przez Lokal Bistro burgery. W ofercie był hamburger, Słupski Chłopczyk, czyli burger z serem typu camembert oraz nowość - burger z ozorem. Po odstaniu paru minut w kolejce zamówiliśmy klasykę: hamburgera oraz burgera z serem i przenieśliśmy się na trawkę czekać na wywołanie naszego numeru.

aleksander baron burgery zielony jazdów

Po parunastu kolejnych minutach "poczekalni": przyglądania smażącym się składnikom burgerów, wciągania pysznych zapachów i powstrzymywania ślinotoku, wreszcie otrzymaliśmy tak wyczekiwane kompozycje.

Zielony_Jazdów_burgery_Lokal_Bistro

Zapakowane w papier z pieczątką "Lokal Bistro". Duże. Pachnące. I totalnie niepraktyczne w jedzeniu! Każdy składnik z osobna był bardzo dobry i idealnie by było gdyby wszystko trzymało się razem, a tu wszystkie składniki jak gdyby żyły własnym życiem. W Słupskim Chłopczyku wszystko co znajdowało się pomiędzy bułkami, powędrowało na jedną stronę kanapki. Ser się wylewał, pomidor i kawałki rukoli szybko wypadły.  Została dużą sucha bułka z resztką smaku sera...

Zielony_Jazdów_burgery_Lokal_Bistro
Słupski Chłopczyk zaraz po odpakowaniu i jeszcze przed totalnym rozpadem.

Zielony_Jazdów_burgery_Lokal_Bistro

Klasyczny hamburger też nie trzymał się w całości, brakowało spoiwa. Mięso było bardzo dobre, szkoda tylko, że sucha buła tak bardzo utrudniała konsumpcję.
Obie kanapki były dobre, szkoda tylko, że tak bardzo się rozpadały (zrzucam to na karb tempa i okoliczności w jakich je przygotowano, a burgery sprawdzimy raz jeszcze - w siedzibie Lokalu Bistro).

 Po kanapkach przyszedł czas na kolorowe witaminy od Pana Ziółko.


Cudownie wyglądające warzywa wywołały u mnie radość podobną tej, którą okazuje dziecko kiedy otrzyma wymarzoną zabawkę. Jednak sam wygląd to nie wszystko. W przypadku warzyw od Pana Ziółko w parze z wyglądem szedł również zapach i smak. Intensywny zapach unosił się nad ziołami, pachniały pomidory, ogórki i inne zieleniny. Do zapachu dołączył także smak, ale to już po zjedzeniu warzyw w domu.


Szkoda, że dopiero teraz odkryłam produkty z gospodarstwa Państwa Rutkowskich. O wiele długości wygrywają ze sklepowymi, zarówno w smaku jak i w cenie.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz