sobota, 8 września 2012

Europejski Festiwal Smaku - Lublin 2012

Weekend pod znakiem Prowansji - takie założenie mieli organizatorzy czwartego Europejskiego Festiwalu Smaku. Zastanawiałam się skąd taki pomysł? Dziś się dowiedziałam.Organizatorzy porównali Lubelszczyznę do Prowansji, gdyż ta niegdyś była uznawana przez Francuzów za nieciekawy, rolniczy region. Dużo czasu upłynęło zanim w Prowansji dostrzeżono zalety. Organizatorzy Festiwalu nie chcą czekać aż docenimy Lubelszczyznę, biorą sprawy w swoje ręce i aktywnie promują region. Częścią takiej aktywnej promocji była akcja - "Lubelskie - smakuj życie!", która prowadzona była w centrach handlowych w całej Polsce.


Wracając do dzisiejszego dnia - w festiwalowym programie były m.in. turniej nalewek kresowych, konkurs "Smaki Lubelszczyzny", pokazy i warsztaty. Przez cały dzień odbywał się także jarmark na którym do spróbowania i kupienia były sery, wędliny, pasztety, pieczywo, wina i inne ekologiczne produkty spożywcze.


W Lublinie byłam z samego rana, dzięki temu mogłam obserwować rozkładanie kramów i układanie produktów. Miałam także czas by spokojnie porozmawiać z rolnikami-producentami ekologicznej żywności. Ich produktów nie znajdziemy w zwykłym sklepie, w większości przypadków jedyna możliwość zakupu ich wyrobów to różnego rodzaju targi i eko-festiwale. Zawsze jednak pozostaje inna opcja - przyjazd do konkretnego gospodarstwa (część z wytwórców prowadzi gospodarstwa agroturystyczne). Wtedy mamy możliwość przyglądać się produkcji np. sera.

Wśród pysznie pachnących smakołyków moją uwagę przykuły przede wszystkim sery podpuszczkowe, dojrzewające i kozie. Oryginalne smaki, przyjemnie drażniące nos zapachy, różne konsystencje i kolory. Od pierwszej degustacji przypadł mi do gustu ser żółty dojrzewający z Majątku Rutka. Ma delikatny smak, smaczną skórkę i piękny żółty kolor.


Ser powstaje z mleka krów białogrzbietych (to stara polska rasa, obecnie żyje ok. 300 takich krów). Muszę przyznać, że dopiero dziś dowiedziałam o istnieniu takiej rasy! Właściciel - Pan Zbigniew Kołodziej z przyjemnością opowiadał o produkcji sera, gatunkach zwierząt które hoduje, a także o prowadzonym gospodarstwie agroturystycznym do którego serdecznie zaprasza.

Drugim z polubionych przeze mnie serów z mleka krowiego był ser przyprawiony czubricą, tymiankiem, majerankiem i czosnkiem niedźwiedzim. Ser pochodził z gospodarstwa ekologicznego Państwa Doroty i Jerzego Moń z Krasnegostawu (to jedno z tych gospodarstw, których produkty można kupić jedynie na targach i festiwalach). Pełen dziurek, był pyszny i wyróżniał się mocnym aromatem ziół.
Moim trzecim faworytem został twardy ser kozi z rodzinnego gospodarstwa ekologicznego "Figa".


Swoją ofertę przedstawili także wytwórcy z Podhala oraz goście m.in. z Grecji (oliwy, sery), Litwy (wędliny, pieczywo, napitki) i Węgier (pasty pomidorowe i paprykowe, wędliny). Dla wielbicieli wina także było przygotowanych parę stoisk z różnymi ich rodzajami.
Na Festiwalu swoje wyroby prezentowały także Zakłady Ceramiczne "Bolesławiec"


oraz Ceramika Artystyczna "Wiza", również z Bolesławca.


Jarmarkowi towarzyszyły pokazy. Swoje kulinarne specjalności prezentowały zarówno restauracje jak i regiony. Można było dowiedzieć się czegoś ciekawego oraz spróbować przygotowanych dań (np. kotlety gryczane z sosem lawendowym) i napojów (nalewka lubczykowa i tymiankowa).

Pierwszy raz byłam na Festiwalu w Lublinie i już po tej pierwszej wizycie mogę powiedzieć, że podoba mi się sam pomysł oraz organizacja wydarzenia. Jestem bogatsza o nowe doświadczenia i pełna nowych pomysłów i przepisów. Jedyne moje zastrzeżenie (ale takie minimalne), to muzyka. Z głośników na scenie dobiegała muzyka latynoamerykańska, podczas gdy ze sceny wciąż nawiązywano do Prowansji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz