czwartek, 13 września 2012

Czekolada na gorąco - bomba w filiżance.

Czekolada na gorąco to jeden z niewielu powodów dla których jestem w stanie czekać na chłodne, i deszczowe wieczory. Już podczas przygotowania tego napoju robi się jakoś tak przyjemnie i przytulnie.

czekolada na gorąco ciasto

Kiedy kończy się lato, z żalem chowam letnie i wyjmuję jesienne ubrania. Do takiego przemeblowania w szafach dochodzi także przemeblowanie w kuchni. Lekkie dania na ochłodę idą w odstawkę, a na ich miejsce trafiają te bardziej kaloryczne. Ta sama prawidłowość występuje wśród deserów. Serniki na zimno, pianki i musy muszą poczekać na kolejne upalne dni. Nastaje czas ciast drożdżowych jedzonych kiedy jeszcze są ciepłe (choć podobno takich nie powinno się jadać), wypieków pachnących rozgrzewającymi przyprawami i różnego rodzaju słodkich pyszności z marmoladami, dżemami i powidłami. Do tego oczywiście grzane wino i/lub piwo, herbata z cytryną i czekolada na gorąco, której smak i zapach z dzieciństwa wciąż próbuję odtworzyć. 
Za każdym razem kiedy ją przyrządzam, jestem bardzo blisko, jednak zawsze pozostaje to, czego nie udaje się odtworzyć - atmosfery jaka otaczała wyjście do kawiarni. Padający za oknem deszcz lub śnieg (na czekoladę chodziliśmy wtedy, kiedy było zimno), wdrapywanie się na wysokie stołki barowe na których zazwyczaj siedzieli dorośli i pili kawę, specyficzny hałas jaki wydawały ustawione w kawiarni maszyny, cudowny zapach palonej i świeżo zmielonej kawy pomieszany z zapachem czekolady.... I czekanie na własną filiżankę gorącego napoju...


Od wielu lat wspomniana kawiarnia już nie istnieje. Tamtego smaku szukam w innych miejscach i zazwyczaj kiedy mam możliwość, zamawiam napój bez dodatków.

Czekolada którą robię w domu jest bardzo gęsta i nie należy do słodkich. Wystarczy filiżanka by cały wieczór miał smak i zapach czekolady. To baza na podstawie której przyrządzam też inne wersje napoju.

Poniższy przepis jest bardzo prosty;

1 szklanka słodkiej śmietany kremówki (36%)
1 czekolada gorzka 60% lub 80% (jeśli lubisz delikatniejszą i słodszą wersję, użyj czekolady mlecznej)


1. Śmietanę należy powoli podgrzewać.

2. Czekoladę pokroić w jak najmniejsze kawałki.

3. Kiedy śmietana jest już ciepła (ale nie gorąca), wrzucamy do niej posiekaną czekoladę.

4. Mieszamy miksturę aż cała czekolada się rozpuści (nie może się przypalić).


Na podstawie bazowej czekolady przyrządziłam też drugą wersję - z alkoholem i chilli.
Kiedy czekolada była już gotowa dolałam do niej alkohol (najlepiej wlewać powoli i cały czas mieszać), a na sam koniec dodałam odrobinę chilli (to była wersja na specjalne życzenie Vito).


Wiem, że to bomba kaloryczna, ale jest tak pyszna, że kiedy ją piję zapominam o kaloriach.

Oczywiście możesz przyrządzić także wersję "light", wtedy zamiast śmietany używasz mleka (czekolada będzie rzadsza).

4 komentarze:

  1. może powinna pani otworzyć swój własny lokal z czekoladą :) wygląda smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuszący pomysł, ale jeszcze brakuje mi umiejętności do prowadzenia własnego lokalu ze słodkościami :-)

    Czekolada smakuje jeszcze lepiej niż wygląda, polecam spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi osobiście smakowała bardzo czekolada, jednak po wypiciu zaczęło mnie wzbierać na wymioty od takiej ilości słodkości. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego najlepiej jest ją sobie dawkować ;-) (mnie wystarcza porcja w niewielkiej filiżance i najlepiej by była na bazie czekolady 80% lub 90%).

      Usuń