poniedziałek, 10 września 2012

Cafe Bristol - w oparach tłuszczu...

Kawiarnia Hotelu Bristol - wszystkie skojarzenia, jakie mam z tym miejscem, odnoszą się do czasów przedwojennej świetności hotelu. Archiwalne zdjęcia, które widziałam, przedstawiały eleganckie wnętrze wypełnione szykownie ubranymi gośćmi. Od czasu kiedy zdjęcia były zrobione, bardzo dużo się zmieniło, ale mając na uwadze remont i renowację hotelu, postanowiłam razem z M. wybrać się tam na przysłowiową kawę i przekonać się, jak kawiarnia wygląda obecnie...


Po przekroczeniu progów kawiarni, w nosy uderzył nas nieprzyjemny zapach dań smażonych w głębokim tłuszczu. Czegoś takiego nie spodziewałyśmy się. Najprawdopodobniej niedaleko kawiarni znajduje się kuchnia, bo jeszcze parokrotnie taki zapach był wpuszczany do jej wnętrza. Taki początek nie wróżył niczego dobrego.



Przy stylowej ladzie barowej, w bufecie za szkłem, prezentowało się parę rodzajów ciast i deserów. Wszystkie wyglądały apetycznie, choć ich niewielka ilość ginęła w sporych rozmiarów witrynie. Uprzejma kelnerka podała ładnie udekorowane ciasta (13 zł/ szt.), które były przeciętne, trochę mdłe (podobne wypieki można kupić w wielu cukierniach, jedyna różnica to, w jaki sposób będą serwowane). Herbaty i kawy (16 zł) nie oceniam.



hotel bristol cafe bristo ciastko kawiarnia

Zawiodłam się na Cafe Bristol. Nie szukałam tam przedwojennego klimatu, bo tego nie uda się odtworzyć. Szukałam elegancji, wyjątkowości i wyjątkowej atmosfery, a te chyba uleciały wraz z pierwszymi oparami smażonego tłuszczu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz