niedziela, 25 września 2011

Skok w bok

Lola powiedziała, że mam skoczyć. Przemiły opiekun grupy dodał, że koniecznie w bok…

No to skoczyłem, doświadczając mocnych wrażeń sponsorowanych przez przyspieszenie ziemskie (w pewnych kręgach zwane również grawitacyjnym). Lecąc czterema literami w dół, wykrztusiłem z siebie jakiś okrzyk bojowy, który miał zabrzmieć jak „Jeronimo”. Wyszło coś w stylu „Ja pierdziuuu AAAA…”. Później mocne szarpnięcie, przyjemny ból w kroczu i kołysanie jak do snu. Całość w morderczym tempie, podobno nie więcej niż dwie sekundy.

Parę minut przed skokiem.

To się nazywa Dream Jump, a doświadcza się tego w industrialnej scenerii Żerania. Tak tego Żerania, co FSO składał, a teraz nawet Biedronkę tam otwarli. Miły opiekun grupy kazał skakać w bok, w kierunku na drzwi tejże Biedronki (to nie jest kabaret paranormalny tylko praktyka stosowana na silosie z którego się skacze). Zresztą na filmie widać wszystko dokładnie.


Aha, silos na Żeraniu ma wysokość 26 metrów, czyli okolice 9 piętra w bloku mieszkalnym. We Wrocławiu można skakać z wysokości 200 metrów. Ktoś chętny?

Wito

PS Pani Żona Lola też skoczyła, styl w locie „Na wróżkę”, ale sama pewnie coś napisze o tym.

1 komentarz:

  1. Co to za Pani Żona jeśli pozwala mężowi na skoki w bok?! ;P

    OdpowiedzUsuń