poniedziałek, 11 lipca 2011

Patelnią po głowie

… dostałem. To w ramach motywacji do napisania pierwszego tekstu. Ruszamy z blogiem bo szanowna małż(onka) uznała, że nasze kulinarne doznania trzeba gdzieś dokumentować.

 Tak zaczyna się ta niewiarygodna odyseja gastronomiczna – po warszawskich restauracjach, barach szybkiej obsługi, własnej kuchni i kilku innych miejscach gdzie główny motyw stanowi jadło. Jeśli prowadzisz gastro-biznes i zobaczysz dwoje młodych ludzi z notesem i aparatem wielkim jak działo artyleryjskie, już wiesz kto Cię odwiedził. Tak, to my :) zawsze na diecie i zawsze z głową pełną kulinarnych pomysłów.

Od ciosu patelnią w czoło się zaczyna, na czyszczeniu patelni się skończy. Stworzywszy wpis pierwszy,  z czystym sumieniem udaję się na medytację przy zlewozmywaku. Całość w ramach akcji sprzątania po śniadaniu, w trakcie którego raczyliśmy się grzankami z ciabatty i kosmiczną odmianą jajecznicy w wykonaniu Loli. Kaloryczna bomba warta grzechu :)

Wito

1 komentarz:

  1. Sprostowanie: będziemy dokumentować nie tylko kulinarne doświadczenia. Również wszelkie inne, o ile w jakikolwiek sposób nas poruszą.

    Lola

    OdpowiedzUsuń